Home Czas młodych
Czas młodych

dojrzewanie w miłości


Czy sakrament małżeństwa jest dziś młodym ludziom do czegoś potrzebny? Może to tylko tradycja? Kościół, biała suknia panny młodej? Może nie wypada inaczej, bo rodzice i babcia nalegają?... Może lepiej nie zawierać sakramentu małżeństwa, bo po jego zawarciu wszystko się psuje, przychodzą kłopoty, czar pryska. Później zostaje tylko problem, bo przecież nie ma rozwodów w Kościele.

 

Chciałbym dziś przedstawić Wam, Drodzy Czytelnicy, małżeństwo, dla którego sakrament nigdy nie był formalnością, którą należy załatwić w Kościele. Ich imiona i nazwisko niech pozostaną anonimowe. Taka była ich prośba. Chodzi tu bardziej o świadectwo wspólnego życia niż przedstawianie siebie. Świadectwo, dzięki któremu ktoś może inaczej spojrzy na ten sakrament, na swoje małżeństwo.

Poznałam ich kilka lat temu. Mieszkają na naszym osiedlu. Zwrócili moją uwagę tym, że wspólnie, całą rodziną przychodzili na niedzielną Mszę św. Byli też zawsze na nabożeństwach i różnych uroczystościach. Gdy urosły im dzieci, zaczęli też chodzić na pielgrzymki do Częstochowy.

Poznali się, gdy mieli 18 lat. Po 4 latach znajomości zdecydowali się na małżeństwo. Nie mieli wykupionego mieszkania, stałej pracy, skończonych studiów, jak większość dzisiejszych przyszłych małżonków. Mieli natomiast pewność, że resztę życia chcą przeżyć wspólnie. Nie czuli obawy przed zawarciem sakramentu małżeństwa, nie mieli wątpliwości co do przyszłego życia we dwoje. Przez myśl przeszło jedynie młodemu mężowi, żeby dał radę zarobić na utrzymanie swojej rodziny.

Sakrament małżeństwa, jak opowiadają, był w ich wspólnym życiu czymś najważniejszym. Bez sakramentalnego „tak” nic nie miałoby sensu. Dowodem tych słów stał się fakt, że nie cała oprawa Mszy św. była najważniejsza, nawet suknia panny młodej nie miała dla niej takiego znaczenia, jak to, żeby zaproszeni goście nie byli tylko biernymi świadkami tej uroczystości. Młodym małżonkom najbardziej zależało na tym, by ich goście przystąpili do Komunii św. i razem z nimi prosili Boga o siłę wytrwania w tym sakramencie.

Później rozpoczęło się zwyczajne życie. Poszukiwanie pracy, kłopoty związane z tym, jak przeżyć kolejny miesiąc. Jednak nawet te problemy, jak mówią, nie przyćmiły ich szczęścia, bo byli razem i na świat przyszło ich pierwsze dziecko. Kiedy uporali się już z kłopotami finansowymi, powiększyli swoją rodzinę o jeszcze jedno dziecko. Dziś ich dzieci chodzą do szkoły, mają swoje zainteresowania. Są bardzo kulturalne w stosunku do innych, wrażliwe i jak na swój wiek samodzielne. Jest to jednak wynik wieloletniego wychowywania, bycia rodziców z dziećmi.

Niewątpliwie oprócz tych chwil radosnych, szczęśliwych, kiedy wszystko dobrze się układa, są też trudności, które niejako wpisane są w życie małżeńskie i rodzinne. Zapytani o nie, powiedzieli, że wtedy najlepsza jest wspólna modlitwa. Wieczorem, kiedy wszyscy już są razem w domu, klękają wspólnie i modlą się, oddając kłopoty Chrystusowi z prośbą, aby je przemieniał w dobro. Ulubionym miejscem na powierzenie swoich problemów jest też, jak mówią, Kalwaria Zebrzydowska. Jeżdżą tam od lat, zawsze wtedy, gdy w ich życiu coś się nie układa. Drugim takim miejscem, od czasu, kiedy zaczęli chodzić na pielgrzymki, stała się Jasna Góra. Jest jeszcze jedna broń na kłopoty. Zdradzili, że wtedy, gdy już sprawy układają się beznadziejnie, zostaje modlitwa do matki Bożej Leśniowskiej – ona zawsze pomaga.

Moi rozmówcy bardzo często podkreślali, że dla nich najważniejszy we wspólnym życiu jest ciepły dom; to, żeby rodzina była razem. Nie daliby rady tego zbudować bez modlitwy, bez Boga.

Może po tym świadectwie, warto spojrzeć na sakrament małżeństwa jak na dar, poprzez który Chrystus daje ludziom siłę do wspólnego pokonywania trudności.

„Małżeństwo to dojrzewanie w miłości przez całe życie” – tak odpowiedzieli zapytani małżonkowie. Pragnę wam życzyć, Drodzy Czytelnicy, abyście w Waszych małżeństwach pielęgnowali miłość, by mogła dojrzewać.

Marta Śpiewala
(Sosnowiec)


 

 
 
Dziś jest
Niedziela, 5 września 2010 r.
Ulti Clocks content
peregrynacja